- Węgier wiedział, co mówi. Przed wojną nie wielu było w naszej lidze tak skutecznych defensorów jak Antoni Gałecki, choć dziś wydawać by się mogło, że te jego 167 cm wzrostu i 66 kilogramów wagi to na tej pozycji warunki niepoważne. Nic bardziej mylnego.
- Za rosłego zawodnika uznawano wtedy więc już takiego, co mierzył powyżej 165 centymetrów wzrostu. Ludzie byli po prostu niżsi, więc i po boiskach biegały karakany. Antoni Gałecki nie odstawał od rywali, co więcej imponował szybkością, spokojem i umiejętności ustawiania się na boisku, a że przepisy przekraczał rzadko, nawet w dobie starego futbolu i absurdalnego z dzisiejszego punktu widzenia systemu gry (tylko dwójka obrońców!) nierzadko stanowił dla rywala zaporę nie do przejścia. Oczywiście wpierw należało pomóc szczęściu.